Dziś przeżyłem szok – po raz pierwszy zobaczyłem takie duże białe coś na niebie co sakramencko mocno świeciło – tak to było słońce – po raz pierwszy od 20 listpada zobaczyłem na tej ziemi słońce. Pierwszy raz w zyciu widziałem zeby słonce w południe ledwo wychodziło ponad 2 piętrowy (parter i piętro) budynek, rzeczywiscie – chyba jesteśmy daleko na północy.
Fajnie, że jest jasno gorzej ze mamy obecnie wyż dzięki któremu temp poszła w dół i mimo ze nad morzem to jest około -20s C, odczuwalna raczej niżej. Dla przykładu dzis po 10 minutach intensywnego marszu czułem, że mnie szczypie skóra na udach, nie mówiąc o tym jak bardzo piekły mnie ręce kiedy wyciągnąłem je z kieszeni kurtki – uwaga miałem „dobre”, tak mi sie do dzis wydawało, polarowe rękawiczki z jakims Thinsulatem czy innym badziewiem, jednak to jest dobre w pewnych umiarkowanych granicach. Co za dużo to jednak nie zdrowo.