Weekend, niedziela, nie ma co siedzieć w hotelu, trzeba wyjść przewietrzyć tyłek i zmagazynować troszkę energii słonecznej – poszliśmy zobaczyć nad zatokę.
Pogoda całkiem ładna, jednak miało świecić słonko a nie świeciło, jakoś tak nie mrawo próbowało przebijać się przez chmury które wiatr gonił po niebie.
Nad zatoką cisza i spokój – spotkaliśmy całe 2 osoby i jednego kolesia który po zatoce – w sensie po Bałtyku jeździł na skuterze
Poszliśmy dalej, w miejsce, gdzie jest otwarte morze – jak tylko wyszliśmy z za ostatniego wzniesienia doznałem szoku – w miejscu gdzie w grudniu waliły fale teraz tylko jedna wielka tafla lodu i troszkę śniegu, a w oddali (jakies 300-500m od brzegu) ludzie idący po Bałtyku oraz skutery śnieżne.
Kiedyś jak ktoś mówił ze przez Bałtyk można iść to się tylko śmiałem – od dziś już nie będę.